Kłopotliwy klient.
„Wiesz, mieliśmy ostatnio taką przygodę przy instalacji sprzętu…” „Kaziu, wy to same przygody macie. Żadnej roboty nie potraficie bez przygody zrobić. Pamiętam jak mi opowiadałeś, że facetowi chcieliście zamontować zamiast pompy ogrodowej te z zamówień do oczyszczalni, bo ktoś się pomylił.” „No tak, ale to zupełnie inna sprawa. Jedziemy do klienta, wyciągamy sprzęt i zaczynamy robotę. Facet zadowolony, niby wszystko na swoim miejscu. Dmuchawa zamontowana, robota zrobiona.
Mówi, że zamawiał jeszcze wyłącznik pływakowy (taki np. MAC 3), ach to dla pana, pytam? A on do mnie, że tak, jak najbardziej. Instalujemy. Na koniec idzie do niego szef, sprawy z fakturą mieli załatwić. A facet, że nie zapłaci. Jak to nie zapłaci, towar wydany, robota wykonana, wszystko cacy. On, że nie zapłaci, bo m taki kaprys. A jak nam się nie podoba, to możemy towar zabierać, a on na policję zadzwoni. Za wtargnięcie na posesję.” „I co?” „Rozmontowaliśmy”. „Zadzwonił po gliny?” „Zadzwonił. Szef tłumaczy jaka jest sytuacja, więc kazali zabierać towar.
Rozmontowaliśmy, pakujemy, a koleś rzucił się na dmuchawę i mówi, że nie odda. To zrobiliśmy mu zdjęcia i zamierzmy wystawić plakat reklamowy z hasłem: nasze dmuchawy są tak dobre, że klienci nie chcą się z nimi rozstać.”
Kategoria wpisu: Nauka i technika, Pozostałe | Tagi: pompy